W 2013 roku pisałam o wyjeździe i wyborem stroju. O ile dobrze pamiętam zdecydowaliśmy się na urlop na Majorce. To była połowa września. Urlop zaliczam do udanych, jak zresztą wszystkie na których byłam :-)
Byliśmy w Calles de Mallorca. Przepiękne widoki! Woda cudownego koloru i w bajkowej temperaturze. Każda hiszpańska wyspa jest wyjątkowa. Na każdą chciałabym wrócić.
I tu zaczynam zastanawiać się nad formą tego bloga. Opisywać życie? Treningi czy może również ważną część mojego życia - podróże?
Chyba trochę po trochu :)
Z racji tego, że nie potrafię usiedzieć na tyłku jak nie trening mnie uspokaja to planuje kolejne podróże. I tak mając 21 lat zaczełam podróżować. "Umówiłam" się sama ze sobą, że każdy rok ma być dla mnie wyjątkowy. Skoro słyszałam od dorosłych "od 25 roku życia lata lecą jak szalone" więc uznałam, że każdy rok będzie na tyle pamiętny, że będę mogła czymś szczególnym szybko sobie go przywołać myślami. Czasem bywają i te złe momenty które też są zliczane. Niestety.
Mając 20 lat wyruszyłam w moją podróż życia a mianowicie pierwsze (bo nie ostatnie) studia i pierwsza praca i pierwsze wyjazdy.
Każdy rok to nowy wyjazd więc pomyślałam, że opiszę moje wyjazdy. Nastąpił problem ponieważ po prostu nie wszystko już pamiętam :) W sensie nie pamiętam szczegółów więc opiszę nie wszystkie szczegółowo. Ale mogę uchylić rąbka tajemnicy i chcę Wam przedstawić wyjazdy na Lanzarote, Fuerteventurę, Gran Canarię, Teneryfę, Majorkę, Kretę, Londyn, Rzym, Barcelonę i Costa Blankę.
To było kiedyś... w 2016 roku planuję duży wyjazd. Ale o tym jeszcze będzie czas napisać :)
Chmury z bitej smietany i czekoladowe niebo...
poniedziałek, 25 stycznia 2016
niedziela, 15 września 2013
Ostatnio wspominałam o akcji "plaża".
Już wyjaśniam o co chodziło - spotykam się z koleżanką rano około 8 aby pobiegać lub zrobić szybki marsz. Naprawdę jestem wdzięczna, że w tym roku mamy tak piękne lato! Wstawanie rano aby pochodzić po plaży to jedna z najbardziej przyjemnych rzeczy jakie mi się teraz trafiają ;-)
Przede wszystkim działa uspokajająco na mnie. Prawda, że ładny widok??
Wszystko pięknie, fajnie gdyby nie to, że ostatnio po takiej przebieżce zgubiłam klucze do samochodu. Zapadły się w piach na amen. Musiałam jechać do domu (rodzinnego) po zapasowe 40km ;)
Napisałam ogłoszenie i powiesiłam na siatce.. pomyślałam a 'nuż może ktoś znajdzie i oddzwoni'. Na następny dzień ktoś oddzwonił i powiadomił mnie, że dzień wcześniej cały czas mówili przez megafon o znalezionych kluczach. Odnalazłam je.. przemiły chłopak podrzucił mi je z Gdyni do Sopotu. Są jeszcze na świecie normalni ludzie :-)
Już wyjaśniam o co chodziło - spotykam się z koleżanką rano około 8 aby pobiegać lub zrobić szybki marsz. Naprawdę jestem wdzięczna, że w tym roku mamy tak piękne lato! Wstawanie rano aby pochodzić po plaży to jedna z najbardziej przyjemnych rzeczy jakie mi się teraz trafiają ;-)
Przede wszystkim działa uspokajająco na mnie. Prawda, że ładny widok??
Wszystko pięknie, fajnie gdyby nie to, że ostatnio po takiej przebieżce zgubiłam klucze do samochodu. Zapadły się w piach na amen. Musiałam jechać do domu (rodzinnego) po zapasowe 40km ;)
Napisałam ogłoszenie i powiesiłam na siatce.. pomyślałam a 'nuż może ktoś znajdzie i oddzwoni'. Na następny dzień ktoś oddzwonił i powiadomił mnie, że dzień wcześniej cały czas mówili przez megafon o znalezionych kluczach. Odnalazłam je.. przemiły chłopak podrzucił mi je z Gdyni do Sopotu. Są jeszcze na świecie normalni ludzie :-)
sobota, 3 sierpnia 2013
Weekend zaczęłam na sportowo. U mnie w mieście co tydzień organizowane są darmowe zajęcia z jogi na świeżym powietrzu. Z chęcią z tego skorzystam ponieważ bardzo lubię ruch. Nigdy nie byłam na jodze ale mniej więcej wiedziałam czego się mam spodziewać.
Bardzo przyjemnie spędziłam dwie godziny. O godzinie 9tej jeszcze nie było upału ale ćwiczyłyśmy w cieniu i gdzieniegdzie promienie słoneczne przebijały się przez drzewa. Fantastyczne uczucie. Ćwiczysz sobie na trawce w parku, słoneczko Ci muska buzię. Jesteś tylko TY, głos instruktorki i matka natura. Wyszłam z zajęć uspokojona i wyluzowana. Myślę, że będę kontynuować jogę bo bardzo przydaje mi się również w pole dance. Pewne elementy w tańcu są wplecione z jogą czy ze stretchingiem.
Resztę dnia już leniwiej spędzam. Praktycznie cały dzień siedziałam w ogródku zażywając kąpieli słonecznych. Naprawdę w tym roku mamy fantastyczne lato. Kto sądzi inaczej niech się nawet nie przyznaje!
Za miesiąc jak co roku wyjeżdżam z moim Arkiem na urlop. I tak naprawdę jeszcze sami nie wiemy jaki kierunek obrać. Na razie szukamy fajnej wycieczki a ja już myślę, co ze sobą zabrać na wyjazd. Nie zamierzam kupować czegoś nowego (oprócz stroju) bo i tak co roku wyjeżdżamy gdzieś i mam już pełno ciuchów typowo letnich. Moja szafa się już nie zamyka a w mojej głowie nie ma pragnienia kupna czegoś przed wyjazdem. Troszkę oszczędniejsza się zrobiłam, ale przy sporych wydatkach oszczędność to podstawa. A co do kostiumów to bardzo podobają mi się takie jak poniżej:
Mój faworyt to ostatni. Uwielbiam takie kolory. Zapewne nie znajdę takiego, więc zdecyduję się aby mi krawcowa uszyła a figi gdzieś dokupię osobno. Bardzo lubię przerabiać ciuchy "po swojemu". Często znajduję jakieś perełki w lumpeksie i oddaje je do przerobienia. Mam w ten sposób wiele niepowtarzalnych ciuchów. Ten ostatni strój bardzo przypomina mi sukienkę którą kilka lat temu nabyłam z allegro z Tajwanu (o ile pamiętam zapłaciłam za nią z wysyłką 30zł :-) )
Wszystko pięknie i fajnie, ale muszę troszkę popracować nad sobą. To zdjęcie było robione trzy lata temu i trochę się pozmieniało od tamtego czasu. Przybrałam trochę masy mięśniowej ;) dlatego od poniedziałku moje małe wyzwanie - akcja plaża. Ale nic więcej nie napiszę, zobaczę jak pierwszy trening mi się uda. Może porobię fotki.. chociaż dopiero stawiam tutaj pierwsze kroki i nie chcę być "nachalna".
Do następnego :*
Bardzo przyjemnie spędziłam dwie godziny. O godzinie 9tej jeszcze nie było upału ale ćwiczyłyśmy w cieniu i gdzieniegdzie promienie słoneczne przebijały się przez drzewa. Fantastyczne uczucie. Ćwiczysz sobie na trawce w parku, słoneczko Ci muska buzię. Jesteś tylko TY, głos instruktorki i matka natura. Wyszłam z zajęć uspokojona i wyluzowana. Myślę, że będę kontynuować jogę bo bardzo przydaje mi się również w pole dance. Pewne elementy w tańcu są wplecione z jogą czy ze stretchingiem.
Resztę dnia już leniwiej spędzam. Praktycznie cały dzień siedziałam w ogródku zażywając kąpieli słonecznych. Naprawdę w tym roku mamy fantastyczne lato. Kto sądzi inaczej niech się nawet nie przyznaje!
Za miesiąc jak co roku wyjeżdżam z moim Arkiem na urlop. I tak naprawdę jeszcze sami nie wiemy jaki kierunek obrać. Na razie szukamy fajnej wycieczki a ja już myślę, co ze sobą zabrać na wyjazd. Nie zamierzam kupować czegoś nowego (oprócz stroju) bo i tak co roku wyjeżdżamy gdzieś i mam już pełno ciuchów typowo letnich. Moja szafa się już nie zamyka a w mojej głowie nie ma pragnienia kupna czegoś przed wyjazdem. Troszkę oszczędniejsza się zrobiłam, ale przy sporych wydatkach oszczędność to podstawa. A co do kostiumów to bardzo podobają mi się takie jak poniżej:
Mój faworyt to ostatni. Uwielbiam takie kolory. Zapewne nie znajdę takiego, więc zdecyduję się aby mi krawcowa uszyła a figi gdzieś dokupię osobno. Bardzo lubię przerabiać ciuchy "po swojemu". Często znajduję jakieś perełki w lumpeksie i oddaje je do przerobienia. Mam w ten sposób wiele niepowtarzalnych ciuchów. Ten ostatni strój bardzo przypomina mi sukienkę którą kilka lat temu nabyłam z allegro z Tajwanu (o ile pamiętam zapłaciłam za nią z wysyłką 30zł :-) )
Wszystko pięknie i fajnie, ale muszę troszkę popracować nad sobą. To zdjęcie było robione trzy lata temu i trochę się pozmieniało od tamtego czasu. Przybrałam trochę masy mięśniowej ;) dlatego od poniedziałku moje małe wyzwanie - akcja plaża. Ale nic więcej nie napiszę, zobaczę jak pierwszy trening mi się uda. Może porobię fotki.. chociaż dopiero stawiam tutaj pierwsze kroki i nie chcę być "nachalna".
Do następnego :*
środa, 31 lipca 2013
come back
Będąc dziś w pracy przypomniałam sobie "hmm.. kiedyś przypadkiem nie utworzyłam bloga?!". Jasne, że tak! Oczywiście nie wytrwałam w postanowieniu. Być może pisanie bloga nie jest stworzone dla mnie, ale skoro wróciłam to znaczy, że może...
A teraz coś o mnie bo w przyciągu roku trochę się zmieniło.
Jeszcze rok temu chodziłam na siłownie i czerpałam z tego mnóstwo radości. Dzień bez siłowni - dniem straconym. Ale po 1,5 roku przyszedł kryzys. Zaczęłam się nudzić, wyniki były zadowalające ale nie czułam satysfakcji (tym bardziej, że chorowałam między styczniem a marcem).
Równo rok temu robiłam sobie pomiar ciała. To takie urządzenie które zlicza ile procentowo mamy wody w organizmie, ile tłuszczu i takie bajery. Przyznam się, że nie pamiętam dokładnie swoich wyników (mam je w domu) ale było coś około:
Woda: 55%
Tłuszcz: 32%
Mięśnie: 35%
Wiek metaboliczny: 13 lat (niezły żart! ;-) )
Wczoraj powtórzyłam pomiar i wyszło:
Woda: 58%
Tłuszcz: 21%
Mięśnie: 47%
Wieku nie mam, bo ten aparat tego nie zliczył.
Jestem w szoku! A dlaczego?
Ponieważ: od 8 miesięcy nie biore tabletek anty. Nie schudłam ani grama! Ani też nie przytyłam. Od pół roku nie uczęszczam na siłownie. Ale znalazłam coś fantastycznego - POLE DANCE :)
Od kwietnia uczęszczam do fajnego studio pole dance w Gdańsku. Na początku raz w tygodniu, ale że jestem uzależniona od ruchu wybrałam 2x w tygodniu. Efekty po sylwetce? Są. Nie są spektakularne ale mam szczuplejsze uda i brzuch jest bardziej płaski. Ale nie są to efekty typu "wow!"
Czy ten wynik pomiaru jest spowodowany ćwiczeniami na rurce? Być może. Ponieważ tam non stop trzeba mieć spięte mięśnie, a teraz są jak ze stali ;-)
Nie będę się rozpisywać teraz na temat POLE DANCE ale kocham ten sport jak żaden inny!
Myślę, że w kolejnym poście opiszę jak ja to widzę i dlaczego to lubię.
A teraz idę zjeść obiadek który przygotowałam pieczony filet z indyka z ziołami, gotowane brokułki na parze z prażonym słonecznikiem polane sosikiem czosnkowym. Pycha :))
niedziela, 8 lipca 2012
work out
Niedziele przeważnie spędzam leniwie. Ale ćwiczenia przynoszą mi taką frajdę więc postanowiłam spakować torbę i jak najszybciej udać się do mojej siłowni. Przez ostatnie 1,5 miesiąca zaniedbałam treningi i niestety widzę tego efekty w postaci fałd tłuszczyku na brzuchu. Tym razem nie odpuszczę. Chciałabym wyrzeźbić ładnie ciałko i mieć satysfakcję, że potrafię wytrzymać w postanowieniu.
Choć nie ukrywam ... zakładam sobie cele i zdobywam ich szczyty. Tak było ostatnio. Byłam z siebie dumna, że udało mi się wytrwać. Zaprzestałam ćwiczeń bo nie podobał mi się po prostu efekt. Byłam zbyt szczupła. A ja wole jak mam troche ciałka :-)
A tak w ogóle to miło mi, jestem Justyna i mam nadzieję, że przygoda z pierwszym moim blogiem będzie dłuższa niż moje ostatnie postanowienie w treningach :-)))
A teraz lecę spać. Dobranoc.
Choć nie ukrywam ... zakładam sobie cele i zdobywam ich szczyty. Tak było ostatnio. Byłam z siebie dumna, że udało mi się wytrwać. Zaprzestałam ćwiczeń bo nie podobał mi się po prostu efekt. Byłam zbyt szczupła. A ja wole jak mam troche ciałka :-)
A tak w ogóle to miło mi, jestem Justyna i mam nadzieję, że przygoda z pierwszym moim blogiem będzie dłuższa niż moje ostatnie postanowienie w treningach :-)))
A teraz lecę spać. Dobranoc.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







